"Motörhead w studio" można nazwać retrospektywnym "raportem ze studia", bowiem to właśnie tam przenosi czytelnika treść kolejnych kart książki. Ponad dwieście stron i siedemnaście rozdziałów podług dyskografii zespołu (z dodatkowym uzupełnieniem od wydawcy polskiego) pozwala nam śledzić rozwój kariery Motörhead niemal wyłącznie przez pryzmat ich studyjnego dorobku. W odróżnieniu od typowych, przeładowanych skandalizującymi dykteryjkami biografii, kwestie pozamuzyczne są tu w przeważającej części zepchnięte na dalszy plan.