THE WINERY DOGS - Hot Streak


Wydawca: Three Dog Music
Rok wydania: 2015

  1. Oblivion
  2. Captain Love
  3. Hot Streak
  4. How Long
  5. Empire
  6. Fire
  7. Ghost Town
  8. The Bridge
  9. War Machine”
  10. Spiral
  11. Devil You Know
  12. Think It Over
  13. The Lamb
The Winery Dogs - Hot Streak (2015)

Skład: Richie Kotzen - śpiew, gitary, instrumenty klawiszowe; Billy Sheehan - gitara basowa, śpiew; Mike Portnoy - instrumenty perkusyjne, śpiew

Produkcja: The Winery Dogs

O ile zjawisko tzw. super-grupy funkcjonuje w terminologii muzyki rozrywkowej nie od dzisiaj, o tyle zwłaszcza ostatnia dekada przyniosła ich prawdziwy wysyp. Na palcach jednej ręki można zliczyć jednak te, które wniosły ze sobą do historii muzyki coś więcej, aniżeli potencjalnie silny skład i znane nazwiska. Za jedną z nich - umiejętnie łączącą klasycznie hard rockowy warsztat i pozagatunkowe inspiracje z współczesnym brzmieniem - uznano po sukcesie debiutanckiego krążka trio The Winery Dogs. Tworzą je doskonale znane słuchaczom postaci z muzycznego świata - Richie Kotzen (kiedyś w Poison, Mr Big, również solo), Billy Sheehan (niegdyś w zespole Davida Lee Rotha, Mr Big) oraz Mike Portnoy (ex-Dream Theater). Podniósłszy sobie poprzeczkę wysoko eponimicznym albumem dwa lata temu, w 2015 dynamiczne trio powróciło z jego następcą - zatytułowanym Hot Streak.

Na otwarcie muzycy serwują zadziorną, hard rockową kompozycję Oblivion, naszpikowaną ekwilibrystycznymi, pędzącymi na oślep zagrywkami Kotzena. Z linią wokalną utworu wszechstronny muzyk rozprawia się z olbrzymią swobodą, pełnymi garściami czerpiąc z lekko bluesującej maniery. Blues pobrzmiewa zresztą także gdzieniegdzie i w warstwie muzycznej płyty. Jak choćby w soczystym, przesiąkniętym bursztynowozłotą whiskey i duszną atmosferą zadymionych barów Południa Captain Love. Całości dopełnia pulsująca sekcja rytmiczna (uwagę zwraca szczególnie świetna praca basu) i zgrzytliwa, nisko strojona gitara. Jest w tym coś z Southern Rocka, coś z wczesnego Whitesnake w nieco bardziej dynamicznej odsłonie - zwłaszcza w końcówce... Utwór tytułowy natomiast to mocny, funkujący rytm i zróżnicowana struktura z umiejętnie zastosowanymi pauzami i przejściami, wytyczanymi przez potężne uderzenia perkusji. Jest w tym równocześnie niemal jazzowa swoboda. Z kolei How Long otwiera gęsta, treściwa zagrywka Sheenana, wokół której zaaranżowano resztę kompozycji z jej melodyjnym, dobrze skrojonym refrenem. Powracający w rejony typowego hard rocka Empire to dowód, że nawet naszpikowanie utworu instrumentalną maestrią - jakże typowe dla każdego spośród tego tria - nie musi oznaczać zepchnięcia na drugi plan linii melodycznej. Do tego interesujące chórki i wydłużająca całość do ponad sześciu minut barwna coda. W zestawieniu z bogactwem i zróżnicowaniem poprzedników następna na krążku Fire wypada przy pierwszym przesłuchaniu dość blado. Uważniejsze zagłębienie się w niebanalną balladową kompozycję przynosi jednak słuchaczowi zgoła inne refleksje. Jej melancholijny nastrój znakomicie podkreśla niespieszne ślizganie się palców Kotzena po nylonowych strunach, wreszcie zwalnia także dotychczas bardzo intensywne tempo. W następnych utworach (Ghost Town, The Bridge, War Machine) dominuje zróżnicowane tempo i łączenie w całość różnorodnych muzycznych odcieni. A wszystko to okraszone wyrazistymi melodiami i nieszablonowymi harmoniami wokalnymi. Drugi z wymienionych, a ósmy na płycie, zapada w pamięć także dzięki brudnemu, surowemu riffowi nadającemu ton reszcie instrumentów, trzeci zaś - dzięki soczystej solówce. Spiral to z kolei przykład nieskrępowanej ekspresji wokalnej na tle zróżnicowanego muzycznego tła. Devil You Know po swoim pobrzmiewającym jazzującym luzem poprzedniku znów sięga do zadziornych, zabarwionych bluesem brzmień. Koresponduje tym samym z początkiem płyty, mocno osadzonym w podobnej estetyce dźwiękowej. A skoro o jazzowych i soulowych klimatach mowa - tą specyficzną swobodą przepełniony jest przedostatni na płycie, quasi-balladowy Think It Over. I choć to niekoniecznie przewidywalna stylistyka dla zespołu klasyfikowanego pomiędzy hard rockiem a heavy metalem - w tej kompozycji trio wypada chyba nawet bardziej przekonująco, aniżeli w eterycznym Fire. Całość zamyka The Lamb. Podniosły wstęp przywodzi na myśl styl gospel, z kolei tło malowane przez organy Hammonda może kojarzyć się z tego typu ozdobnikami w dorobku Jona Lorda (zwłaszcza wczesnym Whitesnake). W rozwinięciu natomiast muzycy raz jeszcze udowadniają, że to właśnie różnorodność inspiracji i umiejętność przekucia ich w nieszablonowe dźwięki stanowią główną siłę napędową tego trzyosobowego składu.

Hot Streak to właśnie taki album - różnorodny, nieszablonowy. A przede wszystkim będący połączeniem oczywistej dla Kotzena, Sheenana i Portnoya technicznej sprawności i wirtuozerii z ciekawym, niebanalnym szlifem kompozycyjnym i feelingiem bliższym bluesowo-jazzowej improwizacji, aniżeli obliczonym co do nuty popisom. To zróżnicowanie i specyficzne akcenty z początku mogą utrudnić trochę odbiór. Zdecydowanie łatwiej przyswaja się krążki wypełnione chwytliwymi, skrojonymi pod emisję radiową hard rockowymi numerami w stylu lat '80. Takowymi o wiele łatwiej jest się zachłysnąć pomimo faktu, że utrwalają schematy znane od trzydziestu i więcej lat. Trudno, rzecz jasna, uznać Hot Streak za zupełne przeciwieństwo tej formuły i płytę eksperymentalną czy też szczególnie nowatorską. To przecież rasowy hard rock, gdy trzeba - dynamiczny i zadziorny, kiedy indziej znów melodyjny. Mimo wszystko źródeł inspiracji - zakorzenionych w bluesie, jazzie, fusion, R&B czy soulu - jest tu wystarczająco wiele, by moc odkryć przynajmniej kilka wymiarów zawartego na krążku materiału. A jak wiadomo - takie muzyczne podróże "w głąb" - są zawsze ciekawym przeżyciem.

Oficjalna strona zespołu The Winery Dogs: www.thewinerydogs.com