Szczęśliwi jubilaci - relacja z koncertu Steel Habit/Illusion, 09-12-2015
Progresja Music Zone [Main Stage], Warszawa

W tym roku od wydania kultowej płyty formacji Illusion - Illusion 3 - minęło dwadzieścia lat. W ramach obchodów tego jubileuszu 9 grudnia bieżącego roku zespół wystąpił w warszawskim klubie Progresja Music Zone na scenie głównej. Czas na relację z tego wydarzenia...

Illusion - Progresja Music Zone, 9 grudnia 2015 Wieczór otworzyła formacja Steel Habit, osadzona w rytmach metalu z southernowym zabarwieniem. Pantera i Lamb Of God - oto najlepsze kierunkowskazy. Pomimo problemów z nagłośnieniem (sekcja rytmiczna powinna być trochę głośniejsza, zaś gitara solowa trochę ciszej), pokazali, że zasłużyli na występ przed legendą polskiego ostrego rocka. Rozkręcili nawet młyn pod sceną, co znaczy, że godnie wypełnili zadanie rozgrzania publiki.

No i Illusion. Zaczęli od To, co ma nadejść. To fenomenalny utwór na otwarcie - spokojna gitara wprowadza niczym intro, żeby za chwilę utwór uderzył muzyczną pięścią między oczy. Publika stanęła na wysokości zadania i odśpiewałą cały utwór z Lipą. Następny utwór podniósł napięcie po trzęsieniu ziemi - Vendetta jak zawsze sprawdziła wytrzymałość karków i grzbietów ludzi szalejących pod i na scenie. Ten utwór to petarda, która ruszy każdego! Jak było już wspomniane, koncert odbył się w ramach 20-lecia wydania płyty Illusion 3, więc wiadomo, że musiały zabrzmieć kawałki z tego albumu. To, co ma nadejść i Vendetta tę płytę otwierają, więc dalej szło według kolejności tracklisty. Keff i Nikt, pełne jadowitej energii. Dalej był Nowhere w mocno zmienionej formie - na płycie sprzed 20 lat brzmi jak kopia Soundgarden i Alice In Chains, w Progresji zabulgotał funkowym groove'em. Następny, Wrona, dedykowany został zmarłemu 30 listopada Tomkowi Bonarowskiemu, realizatorowi i producentowi nagrań, bardzo ważnej osobowości polskiej sceny rockowej i metalowej lat 90-tych. Don't Creep i Agressive 96 potwierdziły, że Illusion dalej świetnie rozumie konwencję grunge'u, łącząc melancholię z agresywnym przekazem. Ukoronowaniem tej tendencji były dwa następne utwory: Holy Land, zapowiedziany jako utwór, który powstrzymał pewną osobę przed ostatecznym krokiem oraz 14O, żartobliwy kawałek z tekstem po kaszubsku (?), przy którym dotychczas chętnie wspierająca Lipę wokalnie publika wyjątkowo odpuściła - za to nadrobiła skocznością. Utworem zamykającym set z trójki był ostatni na płycie, Choćby jęk, podobny w konstrukcji do Rooster Alice In Chains. Koniec jubileuszowej płyty, to jednak nie koniec koncertu - to dopiero połowa!

W drugiej połowie posypały się hity. Tron i Solą w oku, choć powstały i wydane zostały koło 2011 roku, na koncertach brzmią jak rówieśnicy dwójki czy trójki - nie są to więc złe kompozycje... Między nimi pojawił się BTS z solowymi fragmentami muzyków, w tym z kilkunastosekundowym jazgotem gitar, kiedy muzycy zebrali się blisko siebie, tworząc sceniczną rodzinę. Wojtek i Na luzie, to obowiązkowy ładunek energii na koncertach Illusion. Gdzieś między nimi znalazł się liryczny moralitet Bracie. Sztandarowy Nóż oczywiście zakończył koncert, ale widownia nie pozwoliła zespołowi zbyt łatwo odejść - a i sami muzycy wyglądali, jakby było im bardzo wygodnie na scenie Progresji... Tak oto na bisy zabrzmiały spokojny, balladowy Tylko i wyduszający resztki energii z widowni Fame. W rozpisce znalazły się także reprezentacje pozostałych płyt Illusion - Little Bit Faster z Illusion 6 (tak naprawdę czwarta płyta), który rzeczywiście podbił tempo, oraz O iluzjach (Opowieści z 2014 roku).

Zakończenie działalności Illusion lata temu było początkiem legendy o zespole nienawidzącym się na noże, a temat ponownego zejścia się muzyków był w punkcie "nigdy ever". Jednak przez ten czas muzycy dojrzeli, okrzepli. Na pewno duży w tym udział Lipy - czy to za sprawą epizodu w Acid Drinkers, czy przez samodzielne liderowanie w Lipali - zrozumiał, że w Illusion jest jednym ze zgranych elementów, niekoniecznie dominującym. Nie walczy już o atencję - ta sama przychodzi, skoro jest frontmanem. A jest w tej funkcji doskonały. Czujny na reakcje widowni, wdający się w dowcipy, ale także potrafiący zagadać poważnie i przekonać do powagi ludzi pod sceną. W jego wykonaniu nawet zabawa w pytanie i odpowiedź ze zwrotem "pierdolę" nabiera wymiaru oddzielnego od wulgarnego znaczenia słowa... Reszta zespołu także godnie się prezentuje. Nie widać i nie słychać upływu lat od czasów trójki. Zespół emanuje radością, energią i pokojem, o złych fluidach nie ma mowy. Widać bliskie relacje muzyków, oparte na dobrym humorze. Również aktywność widowni podczas koncertu w Warszawie wydawała się nieraz zadziwiać patrzących ze sceny.

Podsumowując, ten zespół to klasa sama w sobie. Czołówka polskiego ostrego grania. Przez lata udowodnili, że nawet mimo bariery językowej mogliby dzielić scenę ze składami pokroju Alice In Chains, Helmet czy Soundgarden. Udowadniają to na płytach, zarówno starych, jak i na nowej. Udowadniają to także na koncertach takich, jak ten warszawski!

Oficjalna strona Illusion: www.facebook.com/IllusionPL



Autor: Dawid "Qstosz" Odija