RAZER - Razer


Rok wydania: 2015

  1. Blood For Blood
  2. It's A Mutha
  3. Into The Light
  4. The Last One
  5. The Things You Do
  6. Ironborn
  7. Scodatura
  8. Better Time
  9. The Chosen One
  10. Shattered
Razer - ST (2015)

Skład: Chris Powers - śpiew; Jordan Ziff - gitary; Paul Sullivan - gitary; Chris Catero - gitara basowa; Eric Bongiorno - perkusja

Produkcja: Chris Catero, Alan Niven

Współczesne czasy zaowocowały istotnymi zmianami w obrębie rynku muzycznego. Zmieniła się nie tylko technika nagrywania. Pojawiły się również możliwości formowania zespołu i realizowania nagrań na odległość. Innym zjawiskiem typowym dla współczesnych czasów jest nadmiernie wygładzona produkcja i przesadnie klarowne brzmienie. W estetyce pewnych podgatunków, jak choćby AOR-u, jest to jak najbardziej na miejscu. Od zespołów legitymujących się czysto hard rockowym rodowodem słuchacz wymaga jednak odrobiny swobody, brudu, pierwotnej energii. Słowem - wszystkiego tego, co wskazuje na pochodzenie gatunku w prostej linii od bluesa i brzmień amerykańskiego Południa. Takie założenia przyświecały najwyraźniej amerykańskiemu kwintetowi Razer, gdy przystępował on do prac nad eponimicznym albumem. Rezultat nagrań realizowanych pod okiem Alana Nivena - menadżera zespołu, niegdyś kierującego karierą m. in. Guns N'Roses czy Great White - jest powrotem do hard rocka autentycznego w formie i wartościowego w warstwie muzycznej i wykonawczej.

Już intro do pierwszego na płycie Blood For Blood pobrzmiewa tym, co zaoferuje słuchaczowi utwór w rozwinięciu. To kawał mięsistego, zagranego z niesamowitą werwą hard rocka podszytego bluesem. Szczególnie zwraca uwagę znakomita praca gitar, brzmieniowo nawiązujących do ostatecznego efektu ewolucji Southern Rocka. Z pewnością tego typu akcentu na własnym krążku nie powstydziłoby się współczesne wcielenie Lynyrd Skynyrd. It's A Mutha nie zwalnia tempa. Śpiew Chrisa Powersa brzmi ochryple i agresywnie, dopełniając brudnego, przesterowanego brzmienia gitar. Jednocześnie jest w tym swoista przebojowość, zwłaszcza w warstwie wyrazistego refrenu. W Into The Light zespół przekuwa swą energię na kompozycję o nieco innym, bo znacznie bardziej lirycznym charakterze. Nie brakuje jej jednak ekspresywności oraz umiejętnie budowanego napięcia, osiągającego apogeum w refrenach - zgodnie zresztą z prawidłami balladowej sztuki. Również Powers pokazuje się tu z nieco innej strony, choć z łagodniejszą linią wokalną rozprawia się w sposób równie swobodny, jak w przypadku poprzednich utworów. The Last One, a więc czwarty numer na krążku, to powrót do dynamicznego wcielenia formacji. W gęstych gitarowych riffach znów pobrzmiewają odległe echa fascynacji tzw. Americaną. Po raz kolejny także muzycy Razer udowadniają, że możliwy jest kompromis pomiędzy ciężarem, a melodią, umiejętnie przeplatając ze sobą oba te atrybuty kompozycji. Po tym krótkim flircie ze stylistyką z pogranicza współczesnego hard rocka i metalu formacja zaskakuje semi-akustycznym The Things You Do. Pierwsza minuta utworu kładzie nacisk głównie na nieskrępowaną ekspresję wokalną Chrisa Powersa, faktycznie pokazującego tu całe spektrum swoich możliwości. Instrumentalne tło jest początkowo bardzo oszczędne i jednostajne, oparte głównie na akustycznej gitarze - nabiera jednak mocy w potężnych refrenach. Nisko strojone gitary i niespokojne pomruki basu mają w sobie coś z sabbathowskiej estetyki, z kolei rozbudowana struktura utworu czerpie co nieco z rejonów progresywnych. Ironborn to bezkompromisowe, współczesne hard rockowe brzmienia zaprawione odrobiną klasyki, z zaczerpniętymi ze "starej szkoły" grania melodyjnymi refrenami czy popisami gitary solowej okraszającymi całość. Te napędzają także instrumentalną kompozycję siódmą. Dzięki intensywnemu tempu i zagęszczeniu ciekawych zagrywek Scordatura nie nuży ani przez moment. Jednostajność jest zresztą cechą, której wyraźnie z całej siły starali się uniknąć muzycy Razer . Następne na krążku Better Time udowadnia nader dobitnie, że prosta formuła przeplatania utworów szybkich z tymi utrzymanymi w balladowej konwencji znakomicie służy różnorodności wydawnictwa. Znów mamy tu liczne akustyczne wstawki, łagodne zwrotki są natomiast skontrastowane z nieco mocniej zaakcentowanymi refrenami. Całość może się kojarzyć zarówno z Led Zeppelin, jak i zespołami z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, z kręgu melodyjnego hard rocka - weźmy choćby Tyketto. The Chosen One to wsparte zadziornym wokalem gitarowe szaleństwo od pierwszego sprzężenia, album wieńczy natomiast kompozycja o tytule Shattered. Powrót do na poły akustycznych brzmień i gitarowych smaczków wyeksponowanych techniką slide, urzekająca, "łkająca" solówka, nasuwające się tu i ówdzie skojarzenia z kanonem rockowej klasyki... A nade wszystko - szczególnie mocny akcent finałowy.

Nie bez powodu nowy album Razer został ochrzczony takim samym mianem, jak sama formacja. Dziesięć zawartych na krążku kompozycji to esencja zespołowego brzmienia - hard rockowej swobody przy jednoczesnej biegłości w balladowym kunszcie. Do tego świetny wokal, potężne gitary i znakomita sekcja rytmiczna. Mimo osadzenia w estetyce klasycznych gitarowych brzmień z lat '70 i '80, materiał brzmi świeżo i współcześnie. W nagraniach udało się uchwycić energię muzyków, zjawisko rzadkie w czasach precyzyjnie cyzelowanych, wygładzonych produkcji muzycznych. I choć trudno uznać brzmienie Razer za szczególnie nowatorskie, wszelkie nawiązania wychwytywane przez słuchacza są jedynie odległym echem inspiracji muzyków. Entuzjastyczne recenzje z całego świata nie były więc dziełem przypadku. Piątka muzyków z Phoenix w stanie Arizona stworzyła ponad wszelką wątpliwość jeden z ciekawszych hard rockowych albumów mijającego roku.

Oficjalna strona internetowa Razer: http://www.razerband.com/

Oficjalny profil Razer na Facebooku: www.facebook.com/RazerMusic