MYTHRA - Warriors Of Time: The Anthology


Wydawca: Skol Records
Rok wydania: 2015

  1. Heaven Lies Above
  2. New Life
  3. U.F.O.
  4. Warrior of Time
  5. Vicious Bastards
  6. At Least I Tried
  7. Together Forever
  8. Machine
  9. Killer
  10. England
  11. W.A.S.A.
  12. Overlord
  13. Death & Destiny
  14. Reaching Out [bonus]
  15. The Best is Yet to Come [bonus]
  16. You [bonus]
  17. Face in the Mirror [bonus]
  18. Faith, Fate, Hate [bonus]
Mythra - Warriors Of Time: The Anthology (2015)

Skład: Vince High – śpiew; Alex Perry – gitara; John Roach – gitara; Marice Bates – gitara basowa; Phil Davies – perkusja

Mythra to jedna z grup Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu, która niestety miała permanentnego pecha od samego początku istnienia. Powstała w South Shields - na przedmieściach Newcastle w roku 1978 (niektóre źródła podają, że w 1976). Nieudolny manager, problemy finansowe, odejście gitarzysty... to wszystko spowodowało, że w 1982 roku po wydaniu dwóch singli zaliczanych już do klasyki heavy metalu ślad o grupie zaginął. I to na długie lata - aż do roku 1998, kiedy po raz pierwszy zostały wydane wszystkie znane nagrania (w tym również z taśm demo), na nośniku CD pod nazwą Death & Destiny LP. Ale znowu pech nie dał o sobie zapomnieć, gdyż była to płyta wydana bez żadnego wkładu grupy. Właścicielem praw do utworów był Terry Gavaghan, były menadżer formacji. Co gorsze, niektóre utwory miały zupełnie pozmieniane nazwy. Wynikało to z tego, że taśmy demo nie były opisane, a menadżer nawet nie skontaktował się z muzykami, aby ustalić tytuły. To on również nie wyraził zgody, aby utwór Death and Destiny był wykorzystany jako cover przez grupę Metallica. Thrash metalowy kwartet chciał go nagrać jako hołd złożony źródłu swoich inspiracji - co z pewnością podniosłoby to na nowo zainteresowanie zespołem. Lars Ulrich wspominał potem w wywiadach, że Mythra (a w zasadzie pseudomenadżer grupy) była jedynym przypadkiem odmowy wyrażenia zgody na wykorzystanie utworu przez Metallicę. Dlatego też ogromnym zaskoczeniem było dla mnie, kiedy ni z tego, ni z owego dowiedziałem, się, że w lutym 2015 roku kilku statecznych panów w wieku 50+, nieaktywnych muzycznie przez co najmniej kilkanaście lat, jakby na przekór wszystkiemu, zagrało energetyczny koncert na festiwalu Brofest w rodzinnym Newcastle, dokonując cudu jakim jest powrót grupy Mythra na muzyczną scenę. Co więcej, w planach było wydanie antologii zawierającej wszystkie utwory dotychczas zarejestrowane na taśmie (po odpowiedniej obróbce poprawiającej jakość dźwięku) oraz kilka bonusowych utworów.

Bardzo długo czekałem na dzień 30 listopada, kiedy światło dzienne ujrzała nowa/stara płyta grupy – Warriors Of Time: The Anthology w limitowanym nakładzie 1000 sztuk. Jest to zbiór wszystkich trzynastu nagrań z lat 1979-1981 oraz pięciu nowych, dodanych jako bonusy. Czy to są tak naprawdę premierowe utwory wydane w 2015 roku, tego się niestety prawdopodobnie nigdy nie dowiemy. Moje wątpliwości biorą się z tego, że w 2003 roku Mythra w oryginalnym składzie zarejestrowała materiał na płytę pod roboczym tytułem The Darkener, ale tylko jeden utwór z tej płyty ujrzał światło dzienne (na składance demo Metal Coven Compilation vol 1., której nakład wyniósł około... 50 egzemplarzy.) Dziesięć lat zajęło mi szukanie egzemplarza tej płyty zawierającej utwór grupy - Fear and Loathing. Pozostałe utwory nigdy nie zostały wydane, aczkolwiek znane są ich tytuły. Przechodząc już jednak do wydanej w tym roku antologii - otrzymujemy ładnie wydany produkt z dwunastostronicową wkładką, z tekstami utworów i archiwalnymi zdjęciami. Są również wycinki gazet ze wzmiankami o kapeli, obrazujące pecha, jakiego miała przez całą karierę na przełomie lat 80- i 90-tych, szczególnie o odwołanych trasach koncertowych (pewnie z przyczyn nieudolności menadżera). Album rozpoczyna się mocnym i szybkim Heaven Lies Above, przechodząc w również ekspresyjne New Life. Ten utwór na poprzedniej płycie znany był jako Paradise. Remastering utworów zrobił swoje, aczkolwiek instrumenty perkusyjne dalej brzmią nieco jak uderzanie tekturowe pudełka - przypominając jako żywo dokonania "Thundersticka" z grupy Samson. Kolejna kompozycja to zagrany w szybkim tempie U.F.O. Potem tytułowy, Warrior Of Time, którego wiodący riff zostaje w pamięci (stąd też często go sobie nucę pod nosem). At Least I Tried to jeden ze słabszych momentów na płycie, natomiast jego następcy - Together Forever oraz Machine to w mojej opinii jedne z jej najjaśniejszych punktów, przynajmniej jeśli chodzi o nagrania archiwalne. Wyróżnia się zwłaszcza utwór Machine z przejmującym tekstem, przywodzącym na myśl apokaliptyczne wizje z filmu Terminator (mimo, iż powstał kilka lat przed pierwszą częścią filmu). Killer to jeden z tych utworów, dzięki którym Mythra zdobyła popularność we wczesnych latach i tytułowy utwór jednego z dwóch singli. Pozostałe to Overlord i Death and Destiny, który jest najbardziej znanym nagraniem grupy oraz tytułem drugiego singla. Zostaje jeszcze utwór W.A.S.A, znany uprzednio jako Blue Acid, To jedyny utwór nagrany z Alexem Perrym jako gitarzystą w pierwszym okresie istnienia zespołu, z bardzo melodyjnym refrenem, który zapada w pamięć już po pierwszych taktach. Alex Perry natomiast gra główne partie gitary w Mythrze A.D. 2015.

Tak naprawdę dla mnie wisienką na torcie są jednak bonusowe utwory - nagrane rzekomo w 2015 roku - mające największą wartość, bo nigdy wcześniej ich nie słyszałem. Miała być to dla mnie odpowiedź, czy dla starszych panów jest jeszcze sens bawienie się w heavy metal. Odpowiedź brzmi… zdecydowanie tak! Mam wprawdzie pewne podejrzenia, czy te utwory zostały rzeczywiście skomponowane w 2015 roku, gdyż po prostu... teraz takiej muzyki już się nie gra. Poza faktem, że utwory są bezsprzecznie lepiej nagrane - brzmią one jak z epoki lat 80-tych i nie słychać, że powstały kilkadziesiąt lat później. Już pierwsze z bonusowych nagrań, Reaching Out, to solidny kawał mięcha z melodyjnym riffem. O następnym utworze napiszę na końcu, ale utwór You świadczy o tym, że muzyka Geordies z Newcastle wykuwała się w tym samym tyglu - riff brzmi podobnie jak Venom z etapu wczesnej działalności. A przecież Venom też powstał w Newcastle, podobnie jak Raven. Z kolei utwór Face In The Mirror mógłby spokojnie znaleźć się na debiutanckiej płycie Iron Maiden i nikt nie dostrzegłby, że nie został skomponowany przez Steve’a Harrisa i spółkę. Jedynie ostatni utwór Faith, Fate, Hate odbiega nieco stylistycznie od pozostałych i to moim zdaniem może być utwór, który został skomponowany został współcześnie.

Podsumowując, Mythra nie jest zespołem muzycznych wirtuozów. Muzyka jest relatywnie prosta, ale bardzo melodyjna. Siłą grupy jest niewątpliwie talent kompozycyjny, poparty bardzo pasującym do muzyki wokalem Vince'a Higha. Nie jest to twórczość powstająca dla pieniędzy, ale już chyba tylko dla własnej satysfakcji i pozostawienia czegoś po sobie. Najjaśniejsze punkty płyty to utwory Vicious Bastard, Together Forever, Machine. W.A.S.A. , Death & Destiny oraz cała część bonusowa. Kończąc ta recenzję wspomniałem, że ocenę jednego utworu zostawiam na koniec - to utwór The Best Is Yet To Come, którego tytuł niech będzie dla członków kapeli mottem przewodnim na przyszłość. I jednocześnie dobrą wróżbą. Odzyskanie praw autorskich do swoich utworów, nowa płyta, udział w kilku znaczących festiwalach w Europie w 2016 roku - a przede wszystkim wspaniała muzyka, którą możemy się raczyć. I to wszystko dzięki fantazji kilku starszych panów, którzy mogliby być dziadkami wielu odbiorców niniejszej recenzji. Czapki z głów!

Oficjalna strona zespołu Mythra: www.mythra.co.uk/

Autor: Cezary "Cezi" Nowacki