Tomasz "Goliash" Goljaszewski (KaAtaKilla) - wywiad

*** TOMASZ "GOLIASH" GOLJASZEWSKI (KaAtaKilla): "Aby muzyka była przede wszystkim nośnikiem naszych emocji..."***

Łódzka KaAtaKilla nie należy do grona zespołów klasycznie hard rockowych i heavy metalowych, jakie najczęściej pojawiają się na naszych łamach. Są zresztą dalecy od określania swojej przynależności gatunkowej - po niemal dekadzie istnienia rodzaj wykonywanej muzyki opisują prosto jako "rock". Równocześnie jednak rozmowa z basistą formacji, Tomaszem "Goliashem" Goljaszewskim, to zbiór bardzo ciekawych spostrzeżeń i refleksji na tematy w znacznym stopniu wykraczające poza zespołową twórczość. Ma z pewnością na to wpływ niebagatelne doświadczenie muzyka - wcześniej przez wiele lat zasilający szeregi Huntera - ale nie tylko... Począwszy od płyt Granica cienia i Zawrzeszczeć tę ciszę oraz genezy nazwy KaAtaKilla, poprzez szeroki kontekst ukazanych w teledyskach historii, skończywszy na działalności charytatywnej zespołu - o tym wszystkim opowiada Goliash na łamach Hard Rock Service.

HARD ROCK SERVICE: Gwoli tradycji, na samym początku poproszę o kilka słów na temat aktualnego składu zespołu.

GOLIASH: Zespół to od wielu lat ci sami ludzie. Po odejściu perkusisty Witka Fałka, którego zastąpił Piotr Stawirej, zaraz po nagraniu pierwszej płyty, zespół tworzą Łukasz Pietrzyk - wokal, Różal - gitara, Jurgen - gitara, Goliash - gitara basowa, Fafa - klawisze... i oczywiście Piotr, o którym wspomniałem wcześniej.

KaAtaKilla HARD ROCK SERVICE: Muzyków KaAtaKilla łączy doświadczenie nabyte w szeregach innych grup, m.in. Hunter czy Tosteer. Czy wykorzystujecie ten kapitał w zespołowej działalności? Na ile cenne są dla Was nabyte wcześniej doświadczenia?

GOLIASH: Oczywiście, że te doświadczenia są bardzo ważne. Pewne rzeczy, takie jak podejście do muzyki czy sposób aranżacji utworów, w jakiś sposób na pewno gdzieś znalazły odbicie w tym, co tworzymy. Jeżeli chodzi o Tosteer, w którym grał Witek, to przede wszystkim bardzo dobry i mocny groove. Witek wniósł go do muzyki zespołu, zaraził nas tym i pomimo tego że nie gra już z nami - zostało to w KaAtaKilli po wsze czasy. W przypadku zespołu Hunter, w którym grałem - to przede wszystkim organizacja pracy zespołu i dążenie do tego, aby muzyka była przede wszystkim nośnikiem naszych emocji... a nie tylko zgrabnie wymyślonymi piosenkami które ktoś będzie sobie nucił przy byle okazji.

HARD ROCK SERVICE: Jakie zespoły są dla Was inspiracją? Czyj ślad można odnaleźć w brzmieniu KaAtaKilla i czy te inspiracje zmieniają się z czasem?

GOLIASH: Staramy się, aby nasza muzyka nie była podobna do tego, co znamy w warstwie muzycznej. Może to błąd, ponieważ rynek muzyczny w Polsce bardzo ochoczo reaguje na polskie kopie zachodnich zespołów, które powielają niemal jeden do jednego muzykę takich zespołów jak Rammstein, Limp Bizkit, Kings of Leon czy innych... Niemniej jednak zdaję sobie sprawę z faktu, że to, czego słuchamy, gdzieś podświadomie wpływa na to, co robimy. Nie nazwałbym tego jednak inspiracją... A czego lubimy słuchać ? No cóż... bardzo różnej muzyki. Od muzyki filmowej poprzez pop, rock aż do ciężkiego i bardzo technicznego metalu. Za długo, by wymieniać.

HARD ROCK SERVICE: Źródłosłowu nazwy formacji należy się dopatrywać w inkaskiej mitologii. Skąd taki pomysł? Co Waszym zdaniem ma komunikować taka właśnie nazwa i na ile koresponduje ona z prezentowaną przez Was muzyką?

GOLIASH: KaAtaKilla to żeńskie bóstwo księżyca w mitologii Inków. Jest romantyczne, ale też groźne. Czy to pasuje do nas...? Jak ulał. Generalnie jesteśmy romantykami, ale potrafimy nieźle "przyłoić". Nie mam wątpliwości, że to najlepsza dla nas nazwa... chociaż rozumiem, że może sprawiać trudności, ponieważ pisownia nie jest oczywista.

HARD ROCK SERVICE: Zespół powstał w 2006 roku – które wydarzenia zaistniałe w ciągu lat dotychczasowej działalności uważacie za szczególnie dla Was ważne? Które szczególnie zapadły Wam w pamięć?

GOLIASH: Najważniejsze wydarzenie to przede wszystkim nasz pierwszy duży koncert na festiwalu Hunter Fest. To bardzo scaliło zespół i dało nam motywację do nagrania pierwszej płyty Granica cienia. Później nie było takiego zdarzenia, które by w tak dużym stopniu wpłynęło na zespół... aż do pracy nad klipem do piosenki Zostaw mi światło, promującym drugą płytę Zawrzeszczeć ciszę. Praca nad tym klipem, zaangażowanie zespołu i wspólna zabawa na planie zdjęciowym sprawiły, że dostaliśmy po raz drugi niezłego kopa i chęć do pracy.

HARD ROCK SERVICE: Jak już wspominałeś, dotychczas KaAtaKilla wydała dwie płyty – Granica cienia (2009) i Zawrzeszczeć ciszę (2014). Jak sądzicie, czy można porównywać ze sobą oba te wydawnictwa, czy każdy stanowi odrębny rozdział w historii zespołu?

GOLIASH: Naprawdę nie wiem. Nie jestem obiektywny. Płyty są odmienne od siebie, ale dla kogoś, kto nie siedzi w naszych klimatach, mogą wydawać się podobne. Granica cienia jest bardziej stonowana - brzmieniowo i tekstowo - za to jest bardziej sterylna. Zawrzeszczeć ciszę jest bardziej brudna, ale też bardziej prawdziwa jeżeli chodzi o emocje i teksty. Na obu płytach są piosenki, które bardzo lubię, bez których KaAtaKilla byłaby nie pełna. Dla nas na pewno obie płyty zamykają jakiś bardzo ważny i długi rozdział istnienia zespołu. Jeżeli ktoś zechce poznać zespół KaAtaKilla - powinien przesłuchać obie płyty.

HARD ROCK SERVICE: Wasze teksty nie oscylują wokół tematów łatwych, lekkich i przyjemnych. Czy inspiracją do ich tworzenia są wydarzenia z prawdziwego życia i Wasze osobiste doświadczenia, czy też może czerpiecie inspiracje z literatury, filmu, prasy itd.?

GOLIASH: Czerpiemy i owszem, ale raczej nie z filmu czy literatury. Czerpiemy z emocji, które powstają na skutek tego, co w normalnym życiu obserwujemy, z czym się stykamy lub czego doświadczamy. I najbardziej nam zależy na tym, aby wszyscy poczuli te emocje - nawet jeżeli nie od razu czy nie do końca zrozumieli nasze teksty.

KaAtaKilla HARD ROCK SERVICE: Do jednego z utworów z płyty Zawrzeszczeć ciszę – a mianowicie Zostaw mi światło został opublikowany teledysk. Wspominałeś zresztą atmosferę na planie. Jest to tylko pozornie prosty obrazek – mam wrażenie, że pewne artefakty widoczne na ekranie są tam wykorzystane nieprzypadkowo. Jak Wy go interpretujecie?

GOLIASH: Zostaw mi światło to rzeczywiście bardzo ciekawy teledysk. Jest to historia pewnego Trutnia, który żyje po części we własnym, wymyślonym, nieco nierealnym świecie - a po części w prawdziwym. A tak na poważnie, to bardzo smutna historia człowieka chorego na alkoholizm. Moglibyśmy pokazać tę historię tak jak wszyscy, czyli obraz brudnego i śmierdzącego żula, godnego politowania, który żyje poza światem porządnych i normalnych ludzi. Ale czy to byłby faktycznie prawdziwy obraz? Czy na pewno wiemy, w jakim świecie żyją ludzie chorzy na alkoholizm? Czyja byłaby to prawda, nasza czy ich ? Myślę że stworzenie takiego trochę nierealnego obrazu po pierwsze jest ciekawsze, a po drugie pozwala spojrzeć na ludzi chorych na alkoholizm w sposób bardziej ludzki... pomimo tego że bohaterem klipu jest ktoś, kto stał się Trutniem.

HARD ROCK SERVICE: Nie mogę się oprzeć skojarzeniu kostiumu pszczoły obecnego w Waszym wideoklipie z No Rain Blind Melon. Czy to faktycznie nawiązanie do znanego obrazka kalifornijskiego zespołu?

GOLIASH: Tak, przyznaje się. Piosenka do klipu z pszczółką otworzyła drogę zespołowi Blind Melon do dużej kariery. Niestety, wokalista tej grupy w niedługim czasie zmarł w wyniku problemów z alkoholem i narkotykami. Chyba nic nie trzeba już dodawać... Scenariusz do teledysku wydaje się w tej sytuacji oczywisty.

HARD ROCK SERVICE: Niedawno ukazał się kolejny teledysk, tym razem zrealizowany do tytułowego utworu z wydanej rok temu płyty. Co chcieliście przekazać widzom tym razem?

GOLIASH: Po pierwsze, chcieliśmy odejść od tej konwencji, która była w poprzednim klipie i pokazać, że o ważnych sprawach potrafimy też mówić wprost. Po drugie to świetny numer i mówi o bardzo ważnych sprawach, o których teoretycznie wszyscy wiemy... ale tak naprawdę na co dzień o tym nie pamiętamy. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Nawet ludzie bliscy sobie poprzez codzienność lub trudne sytuacje życiowe przestają ze sobą rozmawiać, oddalają się od siebie lub wręcz stają się sobie obcy czy wrodzy. Dopiero na "skraju przepaści" czy w obliczu jakiejś tragedii jesteśmy w stanie obudzić w sobie wolę, chęć zmiany... ale bardzo często już jest za późno. Nie jest to piosenka o konkretnej sytuacji czy historii, miłości kobiety do mężczyzny czy relacji rodzinnych. Ta piosenka ma wydźwięk bardziej uniwersalny. To bardzo ważny dla nas teledysk i chyba najlepszy obraz, jaki powstał do naszej muzyki.

HARD ROCK SERVICE: Jaki był odbiór obu dotychczas wydanych płyt przez recenzentów i słuchaczy? Jak to przełożyło się na atmosferę na promujących te wydawnictwa koncertach?

GOLIASH: Pierwsza płyta spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem - zarówno dziennikarzy muzycznych jaki i fanów rocka. Jednym z patronów muzycznych było Antyradio. Dla niektórych dziennikarzy był to jeden z ciekawszych debiutów w tym czasie. Niestety żałuję, że nie mogliśmy wtedy wzmocnić promocji profesjonalnymi teledyskami. Jedyny klip, który wtedy powstał do piosenki Księżycowy Krok, był bardzo słaby i pogrzebał nasze nadzieje na emisje na telewizyjnych kanałach muzycznych. Druga płyta zebrała bardzo dobre recenzje, ale nie wzbudziła już takiego zainteresowania zespołem w branży muzycznej. Myślę że wiele się zmieniło w tej branży i obawiam się że komercja powoli staje się religią. Natomiast koncerty... cóż, ludzie, którzy przychodzą na nasze koncerty, bardzo polubili piosenki z drugiej płyty i zawsze spotykamy się z bardzo entuzjastyczną reakcją publiczności. Myślę że klimat jest naprawdę fajny i zapraszamy wszystkich do spotykania się z nami na koncertach.

HARD ROCK SERVICE: Skoro o koncertach mowa, w ciągu niemal dekady działalności zagraliście ich wiele, niekiedy dzieląc scenę z tak ważnymi dla ciężkich brzmień zespołami, jak Samael, Sepultura czy Motörhead. Z kim chcielibyście zagrać w przyszłości?

GOLIASH: Tak, zdarzyło nam się grać na tej samej scenie z takimi tuzami i jest to fantastyczne doświadczenie. A z kim byśmy chcieli...? Cóż, trudno jest mi mówić za wszystkich w zespole, ale na pewno pierwszy zespół, jaki mi przychodzi do głowy, to System Of A Down. Gdyby mogli się wypowiedzieć pozostali koledzy, to pewnie pojawiłyby się takie zespoły, jak Katatonia, Slayer czy Gojira.

HARD ROCK SERVICE: Macie na koncie zarówno występy klubowe, jak i koncerty w ramach dużych imprez na wolnym powietrzu. Wszyscy wiemy, jak różna atmosfera towarzyszy tak skrajnie różnym lokalizacjom. Które preferujecie, gdzie czujecie się bardziej komfortowo?

GOLIASH: Bardzo lubimy grać koncerty plenerowe, kiedy na dworze robi się ciemno. To nasze ulubione sztuki i atmosfera, która towarzyszy takim koncertom, jest wyjątkowa. I nieważne jest, czy gramy dla dziesięciu czy tysiąca osób. Ważne jest, że te osoby są tam z nami i dla nas. Wtedy my dajemy z siebie wszystko.

HARD ROCK SERVICE: KaAtaKilla to jednak nie tylko muzyka. Angażujecie się także w działalność charytatywną – wspieracie Fundację dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi KRWINKA oraz inne akcje tego typu. Jak ważne jest dla Was osobiście wspieranie takich inicjatyw i niesienie pomocy innym?

GOLIASH: Cóż, prawda jest taka, że prywatnie niewiele jesteśmy w stanie zrobić. Czasem mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Praca, rodzina i zespół nie pozostawiają nawet odrobiny czasu, który moglibyśmy poświęcić na jakąś konkretną działalność społeczną czy charytatywną. Dlatego bardzo się cieszymy, kiedy możemy połączyć działalność zespołu z jakąś formą aktywności charytatywnej. Pomagamy na tyle, ile możemy i potrafimy w popularyzacji idei Fundacji Krwinka. Jesteśmy jednym z wielu muzycznych ambasadorów tej fundacji i jest to naprawdę dla nas ważne. Oprócz tego zdarza nam się grać koncerty charytatywne, które wspierają jakąś społeczną ideę lub są formą zbiórki pieniędzy dla osób potrzebujących. Zawsze jesteśmy otwarci na tego typu propozycje - oczywiście w miarę naszych możliwości.

KaAtaKilla HARD ROCK SERVICE: Wybiegając nieco w przyszłość – jak sądzicie, w jakim kierunku zmierzać będzie KaAtaKilla przy okazji kolejnych nagrań studyjnych? Czy snujecie już plany dotyczące następczyni Zawrzeszczeć ciszę?

GOLIASH: Pracujemy nad kolejnym materiałem, ale nie spieszymy się z wydaniem trzeciej płyty. Nie mamy ciśnienia, więc staramy się więcej eksperymentować. Myślę że nasza muzyka dojrzewa razem z nami i najlepsza płyta ciągle przed nami. Kiedy będziemy gotowi, na pewno ogłosimy to światu.

HARD ROCK SERVICE: Co jeszcze macie w planach na najbliższą przyszłość?

GOLIASH: Chcielibyśmy w najbliższej przyszłości nagrać trzy, może cztery utwory i wybrać jeden, do którego na wiosnę nagramy kolejny teledysk. Czy to się uda, trudno powiedzieć - ale taki na razie mamy plan i robimy wszystko żeby go zrealizować.

HARD ROCK SERVICE: Czy chcielibyście dodać coś na koniec rozmowy?

GOLIASH: Tak, pewnie że tak. Zapraszam wszystkich do oglądania i komentowania naszego ciągle nowego teledysku do piosenki Zawrzeszczeć ciszę. Można go znaleźć na BandPage naszego Facebooka lub w serwisie YouTube. Namawiam też wszystkich gorąco... ludzie, chodźcie na koncerty! Internet nie zastąpi żywej muzyki. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia.

Rozmawiała: Aleksandra Mrozowska

(Wszystkie fotografie zostały użyte za pozwoleniem zespołu.)

Autor: Aleksandra Mrozowska

Subskrybuj wpisy RSS Feed z tej kategorii

Komentarze (0)

Comments are closed