CRIMSON ROCKETS - Crimson Rockets [EP]


Rok wydania: 2015

  1. Intro
  2. Last Moment Of Life
  3. Breaking Down
  4. Anna
  5. Meltdown
  6. Guilty
  7. Silhouettes
Crimson Rockets - Crimson Rockets EP (2015)

Skład: Kamila Apryas - śpiew; Patryk Falkowski - gitara elektryczna, chórki; Kamil "Kamiru" Słoniewski - instrumenty klawiszowe, sample; Mateusz Małuj - gitara basowa; Maciej Zbierski - perkusja w [2], [4]; Benjamin Jonathan Kołakowski - perkusja w [3], [5], [6], [7]

Produkcja: Crimson Rockets

Czy w ostatnich latach możemy mówić o odrodzeniu polskiej sceny hard rockowej czy też rockowej w ogóle...? Nawet najbardziej optymistycznie nastawieni słuchacze i recenzenci nie chcą jeszcze ryzykować takich właśnie przypuszczeń. Bez wątpienia jednak nowych twarzy i nazwisk na tejże scenie znacząco przybyło. Nie ma wręcz miesiąca, by tłoczni nie opuszczał krążek kolejnych debiutantów z rodzimego podwórka - wszystkich łączą determinacja i ambicja, dzielą zaś różnice gatunkowe i brzmieniowe. Do grona tegorocznych nowalijek pod koniec października dołączył w ten właśnie sposób pierwszy mini-album warszawskiego kwintetu z burzliwą historią - Crimson Rockets. Okładkę zdobi logo Rakiet z wkomponowaną weń gitarą, wprost nawiązujące do klasycznych zespołowych logotypów i rockowego obrazowania w ogóle. Pod kątem graficznym jest to rozwiązanie oszczędne w środkach, ale wyraziste - zwłaszcza w dobie przeładowanych szczegółami, monotonnych grafik. Nieśmiertelne połączenie bieli z czernią sugeruje z kolei zestawienie ze sobą elegancji i hard rockowego pazura. A jak przekłada się to na zawartość samego krążka...?

Pierwsze sekundy intra brzmią wprawdzie nieco tajemniczo, zespół jednak szybko odkrywa karty. Wstęp płynnie przechodzi w Last Moment Of Life, pierwszy na EP-ce pełnowymiarowy utwór oparty na nieco monotonnym, zapętlonym riffie. Z pewnością na plus kompozycji można poczytać czyste, selektywne brzmienia instrumentów (choć miejscami większe uwypuklenie klawiszy przydałoby całości jeszcze więcej szlifu) oraz ekspresywny, kobiecy wokal Kamili Apryas. Breaking Down atakuje z niemal punkową zadziornością. Podobnie jak w przypadku poprzednika, utwór osnuty jest wokół riffu - tu bardziej wyrazistego, szarpanego. Anna rozpoczyna się dość klasycznym wejściem gitar, a więc akcentem stricte ze "starej szkoły" grania. Jednak już po chwili okazuje się, że czwarty na krążku numer należy do jej najcięższych i szczególnie współcześnie brzmiących momentów. Tempa zwalnia nieco Meltdown. Rozwija się niespiesznie, by w punkcie kulminacyjnym uraczyć słuchacza mocno zaakcentowanym, potężnym refrenem ze sporą dawką wokalnej ekspresji. Pierwsze sekundy Guilty zabarwione są zaś swobodą klasycznego rock & rolla, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Ta energetyczna kompozycja to kolejne na krążku - i to dość bezpośrednie - nawiązanie do punkowej estetyki. Z niej czerpie pełnymi garściami przede wszystkim sekcja instrumentalna zespołu, serwując słuchaczowi bliskie spotkanie z nonszalanckim, prostym riffem napędzającym całość przy wtórze hałaśliwej perkusji i wtopionych w tło pozostałych instrumentów. Urozmaicona linia melodyczna i wokalna maniera Kamili Apryas przełamują jednak nieco tę konwencję, dodając jej swoistego rysu przebojowości. Pop-punk...? Biorąc pod uwagę, jak przekonująco Crimson Rockets wypadają w takim właśnie brzmieniowym wcieleniu, być może tą właśnie ścieżką powinni kroczyć przy okazji następnych nagrań. Silhouettes, siódme z kolei i stanowiące zarazem finał całości, to natomiast potężna dawka hard rockowej mocy od pierwszego sprzężenia gitar aż po ostatnie sekundy utworu.

Czy Crimson Rockets za kilka lat stanie się jednym z ogniw rewolucji w rodzimym przemyśle muzycznym i przyczyni się do odrodzenia muzyki rockowej w Polsce...? Tego rzecz jasna nie wiemy. Na chwilę obecną należy im jednak oddać fakt, że mają za sobą obiecujący płytowy debiut. "Starcie dwóch żywiołów", jak muzycy lubią opisywać ścieranie się twórczego duetu Kamili Apryas i gitarzysty Patryka Falkowskiego, przynosi muzykę energetyczną, ciekawie zaaranżowaną, umiejętnie czerpiącą z różnych gatunków. Dzięki współczesnemu brzmieniu odbiór materiału nie jest obciążony przykrym wrażeniem powtarzalności i monotonii, aczkolwiek klasyczne akcenty z tzw. starej szkoły również dość łatwo wychwycić. W każdej przysłowiowej beczce miodu można oczywiście znaleźć łyżkę dziegciu - zwłaszcza na etapie debiutu. Idąc tym tropem, warto choćby zauważyć, że na ogólne brzmienie grupy dodatnio wpłynąłby na przykład fakt uwypuklenia dość mocno zlewających się z tłem instrumentów klawiszowych. Te jak i inne niedociągnięcia zostaną jednak niewątpliwie rozpracowane i wyeliminowane na etapie późniejszych nagrań i rozwoju formacji. Wydana w tym roku EP-ka sygnalizuje bowiem ponad wszelką wątpliwość, że Crimson Rockets to zespół ze sporym potencjałem i warto śledzić jego kolejne poczynania.

Oficjalny profil zespołu Crimson Rockets na Facebooku: www.facebook.com/CrimsonRockets