AC/DC. Diabelski Młyn - Mick Wall

Wydawnictwo: IN ROCK (Wydanie I)
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Format: książka papierowa, drukowana
Ilość stron: 558
Okładka: miękka
ISBN: 9788360157770
Rok wydania: 2013

AC/DC. Diabelski Młyn - Mick Wall

"And that goes for all you punks in the press/That want to start shit by printin' lies instead of the things we said/That means you/(...)Mick Wall at Kerrang..." Źródła powyższego cytatu z pewnością nie trzeba podawać fanom Guns N'Roses. Nie trzeba im także przedstawiać jednego z redaktorów, z którymi Axl Rose rozlicza się w nasączonym jadem tekście Get In The Ring. Ostatecznie to właśnie Mick Wall popełnił blisko ćwierć wieku temu niesławne Guns N’ Roses: The Most Dangerous Band In The World. Jest to jednak jedna z wielu pozycji w jego bogatym dorobku. Wall publikował biografie muzyczne począwszy od roku 1986, pisząc o takich tuzach rockowej i metalowej sceny, jak Iron Maiden, Bono (U2), Led Zeppelin, Metallica czy AC/DC. Czym jest ta ostatnia z wymienionych książek, wydana w 2012r. jako Hell Ain't A Bad Place To Be, a w Polsce rok później nakładem IN ROCK pod tytułem Diabelski młyn? Czy jest to saga braci Young czy komediodramat na podstawie losów niepokornego Bona Scotta? Czy też może próba nakreślenia portretów dwóch wokalistów tak różnych jak ogień i woda - Scotta i Briana Johnsona...?

Niech nie zwiedzie czytelnika okładka Diabelskiego młynu. Choć przedstawia ona gitarzystę-uczniaka odzianego w nieodłączny szkolny mundurek, w dłoniach dzierżącego Gibsona SG, to nie Angus Young jest właściwym bohaterem publikacji pióra Micka Walla. Nawet jeśli ta opowieść bierze swój początek od dynamicznego i autorytarnego duetu braci Young, to zasadniczym jej protagonistą jest nie kto inny, jak nieżyjący frontman grupy, Bon Scott. To na Bonie skupia się główny ciężar narracji, to Bon nadaje jej kształt i tempo i to w jego skomplikowaną psychikę autor stara się wniknąć na kartach książki. Już sam prolog zaskakuje tak formą, jak i... obsadą. To fabularyzowana opowiastka, w której Wall wciela się w obserwatora negocjacji Bona Scotta z... Bogiem po wypadku motocyklowym z 1974r. Czy swoisty "kontrakt" z siłą wyższą, jakiego ówczesne zawarcie sugeruje wstęp, faktycznie wygasł 19 lutego 1980r.? Czy epilog i ów zapowiedziany przez Stwórcę "powrót do domu" Scotta to właśnie finał feralnej lutowej nocy? Niezależnie od odpowiedzi na te pytania, ten nietypowy jak na biografię zabieg literacki spina całość opowieści swoistą klamrą i wyznacza jej głównego bohatera. Również w toku historii uwaga Walla w znacznym stopniu koncentruje się na wokaliście klasycznego składu AC/DC i na dwoistości jego natury. Przeniknięcie scenicznej kreacji Scotta nie jest zadaniem łatwym, ale przynajmniej w części zrealizowanym przez liczne cytaty i historie przywoływane przez autora. Gdy snuta na kolejnych stronach opowieść zbliża się nieuchronnie do swojego punktu kulminacyjnego, narracja zmienia się z kronikarskiej na niemal autobiograficzną. Autor przywołuje własne wspomnienia dotyczące zaprawionego narkotykami pierwszego spotkania z Bonem Scottem oraz snuje refleksje na temat środowiska, w którym grzązł wokalista zwłaszcza w ostatnich latach życia. W kulminacyjnym momencie wyrazem ekspresji staje się niemal reporterska precyzja. Ostatni dzień życia Bona jest odtworzony w możliwie szczegółowy sposób, jak gdyby autor "śledził" ostatnie kroki i poczynania muzyka. Swoistym epitafium dla zmarłego wokalisty jest natomiast obszerny ustęp poświęcony rozmaitym teoriom spiskowym krążącym po śmierci Scotta, a dotyczącym okoliczności i przyczyn jego zgonu.

Nie znaczy to oczywiście, że Diabelski młyn jest de facto biografią Bona Scotta, a nie zespołową. Losy wokalisty w sposób oczywisty splotły się z losami braci Youngów i kolejnych muzyków przewijających się przez skład AC/DC w latach siedemdziesiątych. Stąd też to właśnie o formatywnej erze w działalności zespołu dowiadujemy się z kart książki najwięcej. Szczegółowo przedstawione są zatem wczesne lata tak Bona Scotta, jak i braci Malcolma i Angusa, z opisami ich rodzinnych stron włącznie. Osnową dalszej akcji są okoliczności powstania AC/DC i działalność zespołu osadzona w realiach przemysłu muzycznego lat '70. Czytelnik śledzi kolejne perturbacje wpisane w ich historię aż po rok 1979 i pierwsze miesiące następnego roku, kiedy to sukces płyty Highway To Hell i nieuchronny upadek dręczonego nałogami wokalisty formacji niemal zbiegają się w czasie. Sporo miejsca Wall poświęca także niebywale istotnemu, choć zakulisowemu i rzadko uświadamianemu sobie przez słuchaczy wpływowi starszego brata Youngów - George'a (ex-Easybeats). Jednocześnie jednak, mimo całej uwagi poświęcanej Scottowi, narracja nie kończy się na jego śmierci. Kilka ostatnich rozdziałów nakreśla losy AC/DC po przyjęciu Briana Johnsona, portretując zmianę dynamiki w zespole i efekty pracy studyjnej przy kolejnych - nie zawsze udanych - albumach. Trudno jednak nie zauważyć pewnej lakoniczności, dystansu i ambiwalentnego, jeśli nie krytycznego stosunku autora do późniejszego wcielenia formacji. Przez całość opowieści stały pozostaje jednak nacisk na swoistą "klanowość", brak otwartości i autorytaryzm, przez pochodzących ze Szkocji braci Youngów wyniesione z domu. W szerszym ujęciu ta "klanowość" kształtuje nie tylko relacje wewnątrz zespołu (o czym niekiedy boleśnie przekonują się kolejni muzycy w szeregach AC/DC), ale i relacje z prasą, menadżerami, producentami czy współpracownikami.

"Klanowość" ta w jakimś stopniu zaważyła także na ostatecznym kształcie Diabelskiego młynu. Jest to książka nieautoryzowana, a w trakcie prac nad nią autorowi nie udało się skontaktować z nikim z bezpośredniego otoczenia zespołu. Już w odautorskim wstępie Wall zauważa jednak, że przyczyniło się to do autentyczności zawartych w biografii treści. Nie ma tu manipulacji faktami czy zależności między autorem a opisywanym zespołem. Nie sposób przyznać mu racji, choć jeśli chodzi o spostrzeżenia cytowanych świadków poszczególnych wydarzeń - najczęściej byłych współpracowników grupy - trudno czytelnikowi uwierzyć w ich stuprocentowy obiektywizm. Dosadny język jest daleki od stylu zwykłego dla uładzonych biografii, ale i bliższy sposobowi bycia samych braci Youngów czy Bona Scotta, których trudno uznać za powściągliwych, wykwintnych erudytów. Drobne pomyłki tłumaczeniowe nie utrudniają lektury. Zamieszczone w książce wyselekcjonowane fotografie zespołu z różnych okresów twórczości natomiast jeszcze ją wzbogacają.

Diabelski młyn Micka Walla to z pewnością solidna pozycja wśród biografii na temat AC/DC. Z racji ostatnich dramatycznych wydarzeń w obozie grupy, wymaga ona poszerzenia już w trzy lata po powstaniu, nie umniejsza to jednak jej wartości historycznej. Czytelnik może się z niej dowiedzieć, jak na funkcjonowanie i relacje wewnątrz australijskiego zespołu wpłynęły szkockie dziedzictwo i tradycyjne wychowanie braci Young, jak wiele muzycy przeszli w drodze na szczyt, ile wnieśli do niego bezkompromisowi bracia, a ile krnąbrny, wymykający się normom Bon Scott. Na kartach książki poznajemy także realia hard rockowej sceny lat '70 i, w mniejszym stopniu, kolejnych dekad, a z perspektywy AC/DC przyglądamy się wpływowym postaciom przemysłu muzycznego tamtych czasów: Johnowi Kalodnerowi, Robertowi "Muttowi" Lange'owi czy Dougowi Thalerowi. Słowem, Diabelski młyn to bezpośrednia, wartka lektura z pewnością warta polecenia nie tylko fanom AC/DC. Ci jednak - zwłaszcza zwolennicy zespołu z czasów Bona Scotta - niewątpliwie znajdą w niej dla siebie najwięcej.